poniedziałek, 23 września 2024

Circle in the sand

 Daję tę piosenkę z okazji końca lata, na powitanie jesieni. 

Lubię jej prostą, rytmiczną melodię, która faluje jak morze. Jest w niej coś uspokajającego, jak w szumie fal.

Słowa opowiadają równie nieskomplikowaną miłości, która trwa, mimo swoich wzlotów i upadków. Nie za bardzo wiem, dlaczego pojawiają się w nich tytułowe „kręgi na piasku”. Kojarzą mi się z czymś delikatnym i ulotnym, łatwym do zatarcia i kontrastują w tym z resztą tekstu, mówiącym o niekończącym się, silnym uczuciu. Może Wy macie jakąś teorię, wyjaśniającą, co by one miały znaczyć?


*Circlein the sand

poniedziałek, 9 września 2024

Return to innocence

 Kolejną piosenkę zrobiłam na specjalne zamówienie.

Sama o niej nie pomyślałam, chociaż jest ładna. Brzmi egzotycznie dzięki tym wstawkom, które są fragmentami prawdziwej pieśni Aborygenów. Faktycznie wyobrażam ich sobie, kiedy tańczą przy ognisku i śpiewają, kiedy świat był jeszcze młody i nieskomplikowany.

Może właśnie dlatego autorzy użyli tego motywu, bo wydaje mi się, że ta piosenka mówi o nostalgii do tych czasów. O tęsknocie do świata, w którym ludzie byli szczerzy, prostolinijni, mieli swoje wartości i zasady moralne i się ich wiernie trzymali. Brzmi to też jak zachęta do słuchacza, by starał się właśnie tak żyć. Nie ze wszystkimi ich prośbami, czy radami na dobre życie się zgadzam, ale w wielu z nich jest sporo mądrości. Zresztą sami posłuchajcie. 

*Return to innocence 

piątek, 28 czerwca 2024

My heart will go on

 W sumie to dziwne, że wcześniej nie dodałam tej piosenki, bo to właściwie pierwsza, którą nauczyłam się śpiewać po angielsku (bez łamania sobie języka). I jedna z najbardziej popularnych, bo kto nie zna i nie lubi „Piosenki z Titanica”?

Jej melodia kojarzy mi się z łagodnie narastającym szumem fal, a słowa mówią o miłości, która jest trwalsza i silniejsza nawet od śmierci. Opowiadają historię dziewczyny, której ukochany zginął, ale w jej wspomnieniach nadal są razem i dopóki ona go pamięta (a nie zapomni o nim nigdy), tak długo „jego serce trwa przy niej”. Czyż to nie wzruszające?


*My heart will go on


środa, 22 maja 2024

Here comes the rain again

Ta piosenka brzmi dla mnie jak list miłosny. Gdy ją słyszę, wyobrażam sobie wiktoriańską damę, siedzącą przy swoim eleganckim sekretarzyku z gęsim piórem w dłoni, kaligrafującą czułe słówka na swojej ulubionej papeterii w czerwone róże.


Mój Najdroższy,

u mnie znowu pada deszcz, jest tak szaro, zimno i ponuro. Usycham z tęsknoty za Tobą i wspominam nasze ostatnie spotkanie. Gdy jesteś ze mną, nawet takie deszczowe dni są piękne. Spacerowalibyśmy po parku, rozmawialibyśmy o wszystkim i o niczym, szeptalibyśmy sobie słowa miłości, a ja z każdą chwilą zakochiwałabym się w Tobie coraz bardziej i bardziej, aż do szaleństwa, do utraty zmysłów.

Czy i Ty tak bardzo za mną tęsknisz?

Kochająca…”


Może wspomniana dama potrafiłaby ubrać to w bardziej poetyczne słowa, ale tak mniej więcej brzmiałby ich sens.

Ciekawe, co odpowiedziałby na ten list jej ukochany. Czy napisałby o równie silnych emocjach, przyjechałby zaraz po jego przeczytaniu do niej na białym rumaku (lub skrzydłach miłości), a może przestraszyłby się intensywności jej uczuć i zrobił w tył zwrot? Jak myślicie?


*Here comes the rain again

 

 

środa, 8 maja 2024

Total eclipse of the heart

 Kolejna z bardzo znanych piosenek. Bardzo ją lubię za jej melodię, pełną ekspresji, raz delikatną jak letni zefirek, innym razem przypominającą rozszalały huragan uczuć.

Opowiada jak wiele innych o miłości, ale nie takiej z czekoladkami, bukietami różowych różyczek i puchatymi poduszkami w kształcie czerwonych serduszek. To nie miłość z bajek dla dzieci, słodka, ciepła i łagodna jak majowy poranek. O nie. Uczucia, o których śpiewa piosenkarka są tak silne, a niekiedy i bolesne, że czasami ma wrażenie, jakby były w stanie rozerwać ją na strzępy. Co jest jednak w tym piękne to to, że nie poddaje się mimo trudności, nadal wierzy, że jeśli jej ukochany będzie przy niej, razem przetrwają wszystkie ciemniejsze chwile i będą żyli razem wiecznie, na dobre i na złe.


**Total eclipse of the heart


poniedziałek, 29 kwietnia 2024

Truly, madly, deeply

 Ta piosenka jest pewnie jedną z najbardziej znanych i lubianych o miłości… Aż dziwię się, że sama o niej nie pomyślałam i dopiero prośba jednego z Internautów, bym zrobiła z nią filmik, mi o niej przypomniała.

Lubię jej melodię, jest delikatna i ulotna, gdyby muzyka miała wygląd, ona przypominałaby letnią, poranną mgiełkę rozpraszaną promieniami słońca.

Co do słów, to nie wiem, czy są bardziej obietnicą, czy przechwałką... Piosenkarz śpiewa o tym, że chce być zawsze przy swojej ukochanej, zdobywać z nią góry, kąpać się w morzu i leżeć na plaży, podziwiając gwiaździste niebo. Zapewnia, że szaleje z wiecznej miłości do niej i że sprawi, iż ona też oszaleje z miłości do niego, a on stanie się dla niej całym światem… pewny siebie mądrala. ;-) Ja chyba jednak bardziej skłaniam się do przechwałki, a Wy?


*Truly, madly, deeply

czwartek, 28 marca 2024

At the cross

 Wielkanoc to dla mnie przede wszystkim chrześcijańskie święto, najważniejsze w naszym religijnym kalendarzu. Pisanki i puchate zajączki są urocze, ale bez nich mogłabym się obejść. Bez wiary w Zmartwychwstanie i bez Pana Boga nie, absolutnie NIE. Dlatego z okazji Świąt daję religijną piosenkę o krzyżu i Zmartwychwstaniu.

Może znacie jej polską wersję, „Za Twój krzyż”? Dla mnie jest jedną z piękniejszych piosenek o Bożej miłości. O tym jak Pan Jezus dobrze mnie zna, wszystkie moje słabości, grzechy, głupoty… wszystko, co najgorsze, ale i co najlepsze we mnie. I kocha mnie dokładnie taką, jaka jestem. Poświęcił Swoje Życie za mnie, właśnie za taką, ze wszystkimi moimi wadami i zaletami. Kiedy śpiewam tą piosenkę, obojętnie czy w polskiej, czy angielskiej wersji, zawsze zaskakuje mnie ogrom Jego miłości zalewa mnie olbrzymia fala wdzięczności za to poświęcenie. 

Szczere mówiąc, mocniejsza wydaje mi się polska wersja, ale i angielską całkiem lubię. A Wy którą wolicie? 

** At the cross


Ps. Wszystkiego najlepszego z okazji Wielkanocy.

Oby Pan Jezus zmartwychwstał w Waszych Sercach. 


 

poniedziałek, 11 marca 2024

The tower

Zwykle wolę starsze piosenki, ale tym razem spodobała mi się taka świeżynka. Podobno jej autorka, Luna, wystąpi z nią na tegorocznej Eurowizji, reprezentując Polskę. Cóż, kiedyś to samo w sobie byłoby wielką rekomendacją, obecnie nie jestem taka pewna… W każdym razie nutka wpada w ucho z powodu swojej prostej, skocznej melodii i ładnego, jasnego i delikatnego głosu wokalistki.

Dla mnie to jedna z tych piosenek, które można wyśpiewywać na całe gardło w samochodzie, albo pod prysznicem, pełna energii i optymizmu. Słowa według mnie mówią o samodzielności, zaradności, walce z przeciwnościami losu i pokonaniu ich dzięki wytrwałości i liczeniu na swoje umiejętności, a nie na ślepy traf i to, że gołąbki same wskoczą mi do gąbki. Brzmią jak jeden, wielki okrzyk triumfu.

Mam nadzieję, że Wam się spodoba. 

*The tower 

czwartek, 15 lutego 2024

Radio song

 Podoba mi się melodia tej piosenki, przypomina mi łagodne kołysanie się na ogrodowej huśtawce w ciepłe, letnie popołudnie, szczególnie jej refren.

Słowa jednak nie mają wiele wspólnego z tą sielankę. Opowiadają historię jednej miłości… i jednego, niemądrego zauroczenia. Chłopak z piosenki miał dziewczynę, z którą przyjaźnił się od dziecka i w pewnym momencie ta przyjaźń przerodziła się w miłość. Niestety, w tej bajce to nie był moment, w którym pojawia się napis końcowy: „i żyli odtąd długo i szczęśliwie”, tylko ten, w którym fabuła dopiero zaczyna się rozkręcać, a przed głównymi bohaterami pojawia się najgroźniejsza próba. Otóż on poznał inną dziewczynę, która kompletnie zawróciła mu w głowie ładną buźką i obietnicami złotych gór. Chyba nikt mu nie powiedział, że „nie wszystko złoto, co się świeci” i nabrał się na urok Tej Drugiej, zdradzając swoją pierwszą, prawdziwą miłość. Zorientował się jednak, że źle postąpił, kiedy zobaczył ile bólu sprawił swojej pierwszej ukochanej, przeprosił ją i chce do niej wrócić… Niestety, nie wiadomo, co jego pierwsza, prawdziwa miłość na to. 

Patrząc na tą historię z boku, myślę, że on naprawdę zrozumiał swój błąd, że to był tylko jeden, głupi, szczeniacki narów, który się więcej nie powtórzy, ale gdybym to ja była tą pierwszą miłością, chyba bałabym się zaufać mu jeszcze raz. Jeśli ktoś już raz tak łatwo dał się skusić innej „lali”, jaką miałabym pewność, że nie zrobi tego i drugi raz i trzeci? A wy? Zaryzykowałybyście i wróciłybyście do tego łobuza, czy dałybyście mu kosza pełnego arbuzów?

**Radio Song


Ps. Obrazek w tle przedstawia mikę, minerał znany też jako „złoto głupców”. W czasach gorączek złota niektórzy poszukiwacze nabierali się na jego kolor i połysk i brali go za prawdziwe złoto, z którym poza wyglądem nie ma nic wspólnego. Skojarzył mi się z Tą Drugą z piosenki, która gdyby była minerałem, na pewno byłaby miką, udającą cenny kruszec.

wtorek, 30 stycznia 2024

Substitution

Tą piosenkę zrobiłam na specjalne zamówienie, ale i z własnej chęci, bo spodobała mi się jej melodia. Najbardziej to połączenie energicznego, brzmiącego tak zdecydowanie refrenu i zwrotek z miękkim, łagodnym mostkiem, który przypomina kołysanie się łódki. Zaciekawiło mnie, o czym ona jest.

Okazało się, że jak większość – opowiada o miłości. Chłopak z piosenki rozstał się ze swoją dziewczyną, ale bardzo za nią tęskni, nie może przestać o niej myśleć. Próbuje „otrząsnąć się z tego” na zasadzie klin-klinem, szukając „zamiennika”, innej, która byłaby lepsza od jego byłej, ale ta metoda nie działa. Nasz bohater jednak się nie poddaje i ciągle korzysta z tego sposobu...

Mam wobec niego ambiwalentne (równocześnie skrajnie różne) uczucia. Z jednej strony myślę rozczulona: „jakie to piękne, jak on ją kochał!”, a z drugiej strony (z oburzeniem): „co za okropny samolub! Myśli tylko o tym, by samemu poczuć się lepiej, nie dbając o to, czy nie porani innych ludzi po drodze!” Gdybyście mnie zapytali, co przeważa, nie potrafiłabym odpowiedzieć. A jak to jest w Wami?


*Substitution

środa, 24 stycznia 2024

What I've overcome

 Normalnie nie wierzę, że minęło prawie pół roku, odkąd ostatni raz dodałam tu piosenkę. I nie sądziłam, że za tym zatęsknię, ale tak właśnie się stało.

Z tej, którą dzisiaj dodam pochodzi tajemniczy cytat na blogu. To jedno z najmądrzejszych zdań, jakie w życiu słyszałam, w wolnym tłumaczeniu znaczące, że o tym, kim jesteśmy nie decyduje to, co zrobiliśmy – te wszystkie błędy, głupoty, pomyłki, czy zwyczajne podłości, ale te trudności, które udało nam się przezwyciężyć. Przypomnienie tego pomaga mi z większą wyrozumiałością patrzeć na siebie i innych ludzi.

Poza tym rockowa melodia, delikatny głos wokalistki sprawiają, że w tej nutce jest coś jasnego, ciepłego i zielonego jak młode, wiosenne listki.

Miłego słuchania.


**What I’ve overcome

czwartek, 7 września 2023

To France

 Melodia tej piosenki kojarzy mi się z balladami średniowiecznych bardów opowiadających przy dźwiękach liry historie znanych rycerzy. Mogłaby lecieć w tle filmu o królu Arturze, albo legendy o Tristanie i Izoldzie.

Właściwie to niewiele odbiega od rzeczywistości, bo słowa luźno zahaczają o biografię Mary Stuart, królowej Szkocji. Miała bardzo niespokojne, pełne przygód życie, nie raz groził jej marny koniec, poczynając od czasu, kiedy jako dziewczynkę upatrzył ją sobie król Henryk VIII na przyszłą żonę. Jej matka na szczęście miała dość rozumu, by ukryć córkę i przemycić ją na dwór króla Francji. Mała Mary spędziła tam szczęśliwe dzieciństwo, wyszła za królewicza… Niestety, jemu szybko się zmarło i musiała wracać do rodzinnego kraju. Tam poznała kolejnego arystokratę, z którym się pobrali, ale nie układało im się, więc się rozwiedli i Mary weszła w ponowny związek z jeszcze kolejnym…

Henryk VIII już nie żył, a w Anglii rządziła jej kuzynka, Elżbieta I. W ich przypadku sprawdza się powiedzenie, że z rodziną dobrze wychodzi się tylko na zdjęciach. Rywalizowały ze sobą o wpływy i władzę, a dodając do tego różnicę poglądów religijnych otrzymamy mieszankę wybuchową, doprowadzającą wręcz do wojny domowej… Elżbiecie udało się uwięzić konkurentkę, ale ta nie poddawała się i planowała ucieczkę do kraju szczęśliwej młodości, by we Francji zdobyć wsparcie i obalić kuzynkę. Na jej nieszczęście, Elżbieta była o krok przed nią…

Jeśli jesteście ciekawi szczegółów historii Mary królowej Szkocji, to na internecie można znaleźć film o niej, albo tysiące mniej, lub bardziej szczegółowych biografii. Mnie ta postać zafascynowała…


*To France

sobota, 26 sierpnia 2023

Eye of the tiger

 Ta piosenka należy do najbardziej charakterystycznych jakie znam. Doczekała się chyba tysiąca wersji i coverów, w których jednak zwykle pozostaje ten sam element – ostra, rockowa melodia z mocno podkreślonym rytmem.

Słowa są równie ostre, nawet mroczne. W niespokojnym, wielkim mieście ludzie przepychają się na szczyt sławy, władzy, pieniędzy… zrobią wszystko, by go osiągnąć. To wyścig szczurów, w którym rządzi tylko jedna reguła: wygrywa silniejszy, bardziej cwany i bezwzględny. Ale nawet ci, którzy dobiegną do mety z dobrym wynikiem, nie mogą odsapnąć i rozsiąść się wygodnie, bo i na nich czai się ktoś jeszcze groźniejszy, drapieżny i okrutny jak tygrys…

Mam wobec tej piosenki mieszane, ambiwalentne uczucia. Biorąc pod uwagę samą melodię umieściłabym ją na liście moich ulubionych, ale wsłuchując się w tekst, który mnie przygnębia czarnym obrazkiem najgorszego, co tkwi w ludziach, zaraz bym ją z tej listy skreśliła. A Wy co o niej myślicie?


**Eye of the tiger

czwartek, 10 sierpnia 2023

I love you always forever

 Ta piosenka ma w sobie coś marzycielskiego i bajkowego. Może dzięki delikatnej melodii, może sprawiają to poetyczne słowa, będące czułym i bezpośrednim wyznaniem miłości. Piosenkarka mówi w nich o swoich odczuciach, kiedy jest ze swoim ukochanym, o tym, że miłość przypomina jej lekką, bursztynową mgiełkę, niebiańsko pachnącą różami. Obiecuje, że będzie kochać go zawsze i wszędzie i jedyne o co go prosi, to potwierdzenie, że i on odwzajemnia jej uczucia…

 **I love you always forever

środa, 2 sierpnia 2023

Raindrops keep falling on my head

 Jedna z moich ulubionych deszczowych piosenek, które nuciły mi się ostatnio na okrągło. To, że przez cały tydzień lało, nie ma z tym nic wspólnego… chyba.

Ma bardzo ładną melodię, która brzmi jak rytmicznie rozbijające się o parapet kropelki deszczu i optymistyczne słowa. Piosenkarz co prawda trochę narzeka na niepogodę, ale twierdzi przy tym, że takie drobne przykrości nie popsują mu humoru i nie da się zdołować, na przekór wszelkim ulewom…


*Raindrops keep falling on my head

niedziela, 23 lipca 2023

In too deep

 Kolejna z piosenek jednej z moich ulubionych piosenkarek z lat 80. – Belindy Carlisle.

Ma całkiem spokojną melodię, chociaż słowa wcale nie opowiadają beztroskiej historyjki o miłości.

Raczej mam wrażenie, jakbym dostawała dwie opowieści w jednej: pierwsza to jest dosłowna relacja z wypadku na drodze, któremu uległa pewna para. Pokłócili się, jadąc samochodem, stracili kontrolę nad wozem, stoczyli się do rzeki i Ona nie potrafi się wydostać. Tak naprawdę pod tą opowieścią o rzekomym wypadku drogowym kryje się historia dziewczyny, która zabrnęła w trudny, burzliwy związek, „zainwestowała” w niego mnóstwo sił i czasu, a jej Druga Połówka zaczyna mieć w tym momencie wątpliwości „czy warto to ciągnąć”. Ona mówi mu na to, że zabrnęła za daleko i by darował sobie takie rozważania, a zamiast nich pomógł jej poskładać i ponaprawiać, co tylko się da w ich relacji. Czy On jej posłucha? A może przekona ją, by odpuścić? Chyba się tego nie dowiemy, chociaż swoje teorie każdy z nas może mieć, nie?


*In too deep

piątek, 14 lipca 2023

Don't hold your breath

 To jedna z tych piosenek, które fajnie wyśpiewuje się na cały głos, szczególnie, gdy przychodzi ochota na odreagowanie emocji.

Jej melodia jest prosta, dość szybka i pasuje do tekstu, w którym dziewczyna po prostu wyrzuca z siebie gniew na swojego byłego. Mieli burzliwy związek, w którym on robił jej sceny zazdrości, okłamywał, wykorzystywał na wszelkie możliwe sposoby… Ona się zeźliła i uznała, że najwyższy czas z tym skończyć. Powiedziała mu: „idź i nie wracaj!” i czuje z tego powodu tylko ulgę.

Jasne, brzmi to nieco oklepanie, ale nadal przyjemnie się tego słucha. Przekonajcie się sami.


**Don’t hold your breath

czwartek, 6 lipca 2023

Little lies

 Wolicie słodkie kłamstewka, czy gorzką prawdę? Ja wybrałabym to drugie. Może i trudne do przełknięcia, ale przynajmniej konstruktywne. Jeśli wiem, że coś jest nie tak, mogę spróbować to zmienić i\lub zostawić za sobą i iść na przód (jeśli chodzi o relacje). A swoją drogą podobny temat miałam na maturze… Dziwne, że kiedy odsłuchałam sobie tą piosenkę, przypomniało mi się o tym. Skojarzenia to naprawdę śmieszna sprawa…

Wydaje mi się, że chłopak z piosenki nie zgodziłby się ze mną, że woli zabójczą szczerość, chociaż może te słowa skierowane do jego dziewczyny „naopowiadaj mi kłamstw” to przewrotny, ironiczny komunikat, mówiący coś zupełnie innego? Melodia podpowiada mi raczej to drugie, a Wam?


**Little lies

czwartek, 29 czerwca 2023

Dangerous

 Nie wierzę w takie głupie gadanie typu „myśl pozytywnie, a wszystko ci się uda”. I nie chodzi też o to, że jestem pesymistką, która zakłada, że cokolwiek zrobi, to sknoci. Nie, to też nie tak. Wiem, że w każdej sprawie mam szansę powodzenia, ale równie spore na to, że coś się spieprzy. Jak nie z mojej winy, to z powodu zwykłej złośliwości rzeczy martwych. Jak to mówią buddyści: „shit happens”. G*wniane akcje się zdarzają. I tyle. Jak się uda ich uniknąć, to super. Jak nie, to znajdę sposób, by z nich wybrnąć. Cokolwiek jest jeszcze przede mną, dam sobie radę – o tym myślę, gdy śpiewam tą piosenkę.

Jej melodia, energiczna, pogodna jak promienie słońca, zaglądające przez okno w letni poranek, jest idealna do wyśpiewywania na cały głos pod prysznicem. Czy jest coś przyjemniejszego od wydarcia się tak, że wszyscy sąsiedzi w pionie usłyszą, że „jestem cudowna”? I to po angielsku, taki szpan! 😀 Chyba właśnie pójdę to zrobić, a Wy obejrzyjcie sobie mój kolejny filmik...


**Dangerous




piątek, 23 czerwca 2023

Where do you go

To piosenka w której wyczuwam sprzeczność i kontrast między wesołą, skoczną muzyką i jej słowami, mówiącymi o bólu rozstania. Przez tą rozbierzność nie należy ona do moich ulubionych.

Melodia nie wiedzieć czemu kojarzy mi się z wakacjami i latem. Może kiedy piosenka była popularna, częściej to o tej porze roku przewijała się w radio? Może chodzi o tą prostą, skoczną melodię, w stylu dyskotekowych przebojów z lat 90., stworzoną chyba specjalnie do potańczenia na wakacyjnych imprezach? Fakt faktem, słysząc ją w wyobraźni widzę beztroskie balety na jakiejś egzotycznej plaży.

Do tej muzyki zachęcającej do wesołych podrygów nie bardzo pasują mi słowa. W tekście chłopak użala się nad sobą, bo zostawiła go dziewczyna, którą kocha. Mówi o tym, że za nią tęskni, że opłakuje rozstanie i czeka, aż ona wróci. Między wierszami słychać wyraźnie: „wróć, bo wariuję bez ciebie!”.

Gdybym sama miała stworzyć melodię do tej „nutki”, wolałabym chyba coś w stylu rockowej ballady z ostrzejszym, bardziej ekspresyjnym refrenem i delikatnie zaśpiewanymi zwrotkami. A Wy? Zmienilibyście coś w tym utworze, czy lubicie go takim, jaki jest?


*Where do you go