środa, 15 marca 2023

You came

 To jedna z moich ulubionych piosenek z lat 80.. Ma charakterystyczną melodię, zachęcającą do tańca i należała do hitów domówek, mimo że była starsza od połowy uczestników imprez. Coś takiego jednak miały w sobie tamte „kawałki”, że nawet po 35. latach miło ich posłuchać. Ciekawe, który ze współczesnych będzie mógł się pochwalić tym samym…

W każdym razie nie tylko melodia, ale i słowa są piękne. Dziewczyna mówi w nich o tym, jak bardzo zmieniła ją miłość do jej chłopaka. „Przewróciła jej życie do góry nogami”, nauczyła ją mówić szczerze, co myśli i czuje, dała odwagę do wejścia w głębszą relację…

Mam nadzieję, że i Wam się ta piosenka spodoba.


*You came

środa, 8 marca 2023

Someday out of the blue

 Ta piosenka to dla mnie zagadka. Intuicja mi podpowiada, że między wierszami w jej słowach kryje się coś więcej, niż udało mi się przetłumaczyć. Cały problem polega na tym, że nie wiem, czym jest to „coś”. Czuję tylko, że ono tam jest i bezczelnie tańczy gdzieś przede mną, wydaje się, że na wyciągnięcie ręki, ledwo jednak próbuję je uchwycić, znika jak mgła.

W każdym razie to, o czym dosłownie opowiada, to historia pary, której wydawało się, że świat należy do nich, że mają wszystko, o czym marzą, ale… w pewnym momencie coś się popsuło i rozstali się. Piosenkarz ma jednak nadzieję, że jeszcze wszystko się ułoży i „któregoś pięknego dnia, ni z tego, ni z owego”, spotkają się znowu i spróbują jeszcze raz, tym razem unikając błędów z przeszłości…

Posłuchajcie tej piosenki, może Wam się uda odkryć „to coś”, które mi ciągle umyka.


*Someday out of the blue

piątek, 3 marca 2023

I'll be there for you

Moja mama kiedyś bardzo lubiła serial „Przyjaciele”. Kiedy leciał w telewizji, byłam jeszcze młoda, głupia, nie rozumiałam zawartego w nim humoru i pamiętam tylko tyle, że wnerwiały mnie co chwila wybuchające salwy nagranego śmiechu. Wydawało mi się to takie sztuczne, a na dodatek myślałam: „czy ktoś ma mnie za idiotkę, która nie wie, w którym momencie powinna się zaśmiać? Czy niby po co są te teatralne śmiechy?”. Nawet jako kilkulatka nie lubiłam iść za tłumem.

W każdym razie byłam jeszcze za mała, by śmiać się z potknięć tej słynnej gromadki przyjaciół z NYC. „Sztuczny śmiech” denerwował mnie do tego stopnia, że wychodziłam z pokoju, kiedy mama włączała telewizor, by sobie ten program obejrzeć. Ale zanim się ewakuowałam, lubiłam posłuchać piosenki na rozpoczęcie serialu. Próbowałam nawet nieumiejętnie ją śpiewać, wyobrażacie sobie pewnie z jakim skutkiem. ;)

Do tej pory z przyjemnością słucham „I’ll be there for you”. Podoba mi się jej pogodna, rockowa melodia i słowa, które mówią o przyjaźni na dobre i na złe. O tym, że przyjaciele stoją za sobą murem, obojętnie co by się wokół działo. I że nawet w swoim najgorszym dniu, możesz dać z siebie wszystko, jeśli masz przy sobie kogoś bliskiego.


**„I’ll be there for you