Właściwie to jedna z tych piosenek, do których strasznie trudno szło mi dobranie obrazka. Słowa nie dawały mi zbyt wielu podpowiedzi. Sprowadzają się tylko do stwierdzenia faktu, że zakochanie to trudny stan. Wokalista śpiewa o tym, że „był już kiedyś zakochany”, więc bierze to z własnego doświadczenia.
Melodia jest ciepła, w klimatach rockowej ballady. To coś w niej skojarzyło mi się z tym jeziorem, odbijającym promienie słońca. Co dokładnie… nie mam pojęcia. Wiem tylko, że jakaś intuicja podpowiedziała mi, że ta piosenka tak by wyglądała, gdyby namalował ją artysta malarz.
Mieliście tak kiedyś? Chodzi mi o to, czy zdarzyło się Wam odbierać jakiś dźwięk, zapach, obraz więcej niż tylko jednym, przystosowanym do odczytywania go zmysłem?
Mi raz w życiu zdarzyło się, że dosłownie zobaczyłam zapach. Koleżanka lubi używać odświeżaczy powietrza i któregoś razu psiknęła coś, co przypominało trochę słodką, białą herbatę. Kiedy doleciało do mnie, dosłownie zobaczyłam przed oczami miodowo-złotą plamę. Na co dzień odbieranie otoczenia na tylu dodatkowych poziomach mogłoby być męczące, ale raz od wielkiego święta to zaskakujące, ciekawe i całkiem przyjemne doświadczenie.
W każdym razie… zapraszam na kolejną piosenkę. ;)
Brak komentarzy
Prześlij komentarz