Przypadkiem wypadają dzisiaj Walentynki. Nie przepadam za tym świętem, wydaje mi się takie… mało osobiste? Wymuszone? Nie bardzo zależałoby mi na kwiatkach, czekoladkach, czy innych różowych serduszkach, gdybym miała je dostać tylko z powodu jakiejś narzuconej daty w kalendarzu. I dlatego, że tego dnia wszystkie pary obsypują się czułościami i prezentami. Jest tyle innych, lepszych okazji w roku, by o sobie pamiętać… Cóż, to tylko moje zdanie i chyba nie najbardziej popularne w okolicy…
Jeżeli lubicie walentynkowe klimaty, to pewnie chętnie posłuchacie tej piosenki. Mówi ona o parze, która miała swoje wzloty i upadki, dotarła nawet na granicę zupełnego rozpadu związku. Mimo to dziewczyna postanowiła, że da swojemu chłopakowi drugą szansę i uratowali swoją miłość, która dzięki trudnościom stała się jeszcze silniejsza. Wyobrażam sobie ją teraz jako babcię, wspominającą swoje romantyczne przeboje, wędrując z ukochanym za rękę, stąd ten obrazek w tle.
Jak dla mnie to jedna z najpiękniejszych piosenek o miłości, a Wy jak myślicie?
Brak komentarzy
Prześlij komentarz