czwartek, 15 lutego 2024

Radio song

 Podoba mi się melodia tej piosenki, przypomina mi łagodne kołysanie się na ogrodowej huśtawce w ciepłe, letnie popołudnie, szczególnie jej refren.

Słowa jednak nie mają wiele wspólnego z tą sielankę. Opowiadają historię jednej miłości… i jednego, niemądrego zauroczenia. Chłopak z piosenki miał dziewczynę, z którą przyjaźnił się od dziecka i w pewnym momencie ta przyjaźń przerodziła się w miłość. Niestety, w tej bajce to nie był moment, w którym pojawia się napis końcowy: „i żyli odtąd długo i szczęśliwie”, tylko ten, w którym fabuła dopiero zaczyna się rozkręcać, a przed głównymi bohaterami pojawia się najgroźniejsza próba. Otóż on poznał inną dziewczynę, która kompletnie zawróciła mu w głowie ładną buźką i obietnicami złotych gór. Chyba nikt mu nie powiedział, że „nie wszystko złoto, co się świeci” i nabrał się na urok Tej Drugiej, zdradzając swoją pierwszą, prawdziwą miłość. Zorientował się jednak, że źle postąpił, kiedy zobaczył ile bólu sprawił swojej pierwszej ukochanej, przeprosił ją i chce do niej wrócić… Niestety, nie wiadomo, co jego pierwsza, prawdziwa miłość na to. 

Patrząc na tą historię z boku, myślę, że on naprawdę zrozumiał swój błąd, że to był tylko jeden, głupi, szczeniacki narów, który się więcej nie powtórzy, ale gdybym to ja była tą pierwszą miłością, chyba bałabym się zaufać mu jeszcze raz. Jeśli ktoś już raz tak łatwo dał się skusić innej „lali”, jaką miałabym pewność, że nie zrobi tego i drugi raz i trzeci? A wy? Zaryzykowałybyście i wróciłybyście do tego łobuza, czy dałybyście mu kosza pełnego arbuzów?

**Radio Song


Ps. Obrazek w tle przedstawia mikę, minerał znany też jako „złoto głupców”. W czasach gorączek złota niektórzy poszukiwacze nabierali się na jego kolor i połysk i brali go za prawdziwe złoto, z którym poza wyglądem nie ma nic wspólnego. Skojarzył mi się z Tą Drugą z piosenki, która gdyby była minerałem, na pewno byłaby miką, udającą cenny kruszec.

wtorek, 30 stycznia 2024

Substitution

Tą piosenkę zrobiłam na specjalne zamówienie, ale i z własnej chęci, bo spodobała mi się jej melodia. Najbardziej to połączenie energicznego, brzmiącego tak zdecydowanie refrenu i zwrotek z miękkim, łagodnym mostkiem, który przypomina kołysanie się łódki. Zaciekawiło mnie, o czym ona jest.

Okazało się, że jak większość – opowiada o miłości. Chłopak z piosenki rozstał się ze swoją dziewczyną, ale bardzo za nią tęskni, nie może przestać o niej myśleć. Próbuje „otrząsnąć się z tego” na zasadzie klin-klinem, szukając „zamiennika”, innej, która byłaby lepsza od jego byłej, ale ta metoda nie działa. Nasz bohater jednak się nie poddaje i ciągle korzysta z tego sposobu...

Mam wobec niego ambiwalentne (równocześnie skrajnie różne) uczucia. Z jednej strony myślę rozczulona: „jakie to piękne, jak on ją kochał!”, a z drugiej strony (z oburzeniem): „co za okropny samolub! Myśli tylko o tym, by samemu poczuć się lepiej, nie dbając o to, czy nie porani innych ludzi po drodze!” Gdybyście mnie zapytali, co przeważa, nie potrafiłabym odpowiedzieć. A jak to jest w Wami?


*Substitution

środa, 24 stycznia 2024

What I've overcome

 Normalnie nie wierzę, że minęło prawie pół roku, odkąd ostatni raz dodałam tu piosenkę. I nie sądziłam, że za tym zatęsknię, ale tak właśnie się stało.

Z tej, którą dzisiaj dodam pochodzi tajemniczy cytat na blogu. To jedno z najmądrzejszych zdań, jakie w życiu słyszałam, w wolnym tłumaczeniu znaczące, że o tym, kim jesteśmy nie decyduje to, co zrobiliśmy – te wszystkie błędy, głupoty, pomyłki, czy zwyczajne podłości, ale te trudności, które udało nam się przezwyciężyć. Przypomnienie tego pomaga mi z większą wyrozumiałością patrzeć na siebie i innych ludzi.

Poza tym rockowa melodia, delikatny głos wokalistki sprawiają, że w tej nutce jest coś jasnego, ciepłego i zielonego jak młode, wiosenne listki.

Miłego słuchania.


**What I’ve overcome